Z Rejestru Przypadków - Dorota Augustyniak-Madejska
 
 

SPIS PRZYPADKÓW | KONTAKT


Relacja Pani Barbary Tulejskiej z Kamienia Pomorskiego (grupa krwi "A") wysłuchana, nagrana i spisana przez Stefana Oleszczuka, tu w wersji skróconej ponieważ zajmuje 5 stron A 4 zapisanych bardzo drobnym drukiem.

"Nerki,
... "pęknięcie ciąży pozamacicznej (!?),
a może po prostu ... podagra"

(mrożąca krew w żyłach historia pani Basi -
wieloletnie błędne koło niewłaściwych diagnoz, mnóstwa leków i ogromu cierpienia)

Prawie 30 lat temu, latem 1977 roku przed wyjazdem na zagraniczne wczasy poczułam ból w okolicy nerek. Diagnoza lekarska brzmiała: korzonki, a ja otrzymałam zastrzyki przeciwbólowe. Podczas powrotu z pracy dostałam strasznego ataku bólu. Pogotowiem przyjechał felczer, który stwierdził, że to kolka nerkowa. Sam zrealizował receptę ponieważ nie byłam w stanie tego zrobić osobiście. Zaopatrzona w leki i ampułki Pyralginum pojechałam na zasłużony odpoczynek.
Bóle ustąpiły, ale od tego czasu pojawiło się nadciśnienie. Od listopada zaczęłam leczyć się w miejscowej przychodni, gdzie dostawałam różne farmaceutyki na kamicę. Ciągle korzystałam ze zwolnień, aż w końcu komisja lekarska skierowała mnie na rentę. Trafiłam do szpitala na urografię, ale wykonano ją na starym sprzęcie, więc niczego nie wykazała. W wigilię tego roku dostałam kolejnego ataku. Po zastrzyku rozkurczowym ból minął. W 1978 roku z rozpoznaniem "przewlekłego zapalenia miedniczek nerkowych" trafiłam do nefrologa w Szczecinie po czym byłam leczona wieloma lekami naraz (12- 14 tabletek za każdym razem). Do szpitala nie dostałam się z powodu braku miejsc. Kiedy w aptece przed powrotem do domu chciałam zrealizować receptę, znów dostałam ataku. Stamtąd zabrało mnie pogotowie i trafiłam do szpitala na Golęcinie, gdzie diagnoza postawiona przez jednego lekarza brzmiała: zapalenie przydatków. Inny żadnego zapalenia nie widział, ale z powodu wysokiej gorączki zatrzymano mnie na oddziale. Do badania pobrano mocz prosto z pęcherza, a wynik wykazał liczne kryształy szczawianów wapnia.
Miałam bardzo silne bóle narządów rodnych. Korzystając z podpowiedzi znajomych i rodziny, próbowałam pomóc sobie sama przez "nasiadówki" z liści dzikich czarnych porzeczek ponieważ od roku czytałam dużo o dolegliwościach związanych z nerkami. Gdy bardzo bolało, obawiałam się, że to może być rak. Nadal dostawałam środki przeciwbólowe. Ja uważałam, że to kamienie przedostały się do pęcherza i mnie raniły. Kilka razy mój mocz był koloru czarnej kawy. Po trzech dniach urodziłam trzy kamienie. Ponowna urografia nie wykazała ich obecności. Przez kilka lat czułam się dobrze, po czym pojawił się ból w okolicy stawów biodrowych, bolały mnie ręce.
Bezskutecznie leczono mnie na reumatyzm. Coraz częściej miałam kłopoty z chodzeniem, znów twierdzono, że to korzonki. 3 stycznia 1985 roku w kolejce do reumatologa dostałam ataku podobnego do tego, gdy miałam kolkę nerkową. O bezduszności czekających w kolejce ludzi i samego lekarza nawet nie chcę pisać. Dopiero po interwencji kogoś z rodziny, pod groźbą wytoczenia procesu, doktor wezwał pogotowie. Mimo kroplówek sytuacja nie poprawiała się, a mnie postanowiono odesłać do Kamienia (rzecz działa się w Szczecinie) ponieważ obowiązywała rejonizacja. Po kolejnej interwencji rodziny zrobiono badania, które wykazały skrajnie niski poziom hemoglobiny. Wezwano ginekologa, a ten stwierdził PĘKNIĘCIE CIĄŻY POZAMACICZNEJ !!! Zapowiedziano natychmiastową operację i przewieziono mnie do innego szpitala. Uznano, że z powodu dużego osłabienia i omdleń nie ma czasu na żadne badania. Lekarze otworzyli brzuch po to, by przekonać się, że diagnoza była błędna. Tuż przed zaszyciem jeden z nich dostrzegł ... maleńki skrzepik wielkości główki od szpilki, więc uznał, że musi być jakieś inne źródło krwawienia. Rozcięli mnie tym razem aż pod mostek ponieważ podejrzewali, że to pęknięta nerka. Po operacji trafiłam na oddział intensywnej terapii, gdzie dowiedziałam się o tym, iż prawdopodobnie będzie konieczny jeszcze jeden zabieg, a męża zawiadomiono żeby przyjechał, ponieważ może być ze mną źle. Mimo to, udało mi się jednak ujść z życiem.

W lipcu tego pamiętnego roku znów zaczęły boleć ręce. W kamieńskiej przychodni zaaplikowano mi zastrzyki na reumatyzm i strasznie piekącą maść. Pokazywałam wynik z badania moczu (liczne szczawiany wapnia), a lekarz upierał się przy reumatyzmie. Niszczyłam swój organizm końskimi dawkami leków przeciwbólowych, przeciw reumatyzmowi i największymi ampułkami Pyralginum. Z powodu silnych bólów, nie spałam całymi nocami. Pewnej bezsennej nocy mąż odwiózł mnie do szpitala z tak silnym bólem, że myślałam, iż już nie dożyję rana. Moje ręce były sztywne jak grabie. Obudzony, niezadowolony lekarz dał mi zastrzyk i skierowanie do neurologa. Neurolog stwierdził ... nadwyrężenie i dał mi skierowanie do ortopedy, żeby ... usztywnić ręce, choć tłumaczyłam mu (jak widać bezskutecznie) i pokazywałam wynik z badania moczu. Jeśli chodzi o nadwyrężenie nie mogło być o nim mowy, ponieważ po operacji bardzo się oszczędzałam. Kiedy zobaczył i usłyszał to ortopeda, śmiejąc się powiedział: " A czemu ja mam pani te ręce usztywniać?!"
Przecież to klasyczna dna moczanowa. Kazał zbadać poziom kwasu moczowego, zalecił dietę i Milurit. Po raz pierwszy od długiego czasu spałam i to aż całą dobę. Pomimo zażywania leku guzki z rąk nie znikały. W roku 1992 doszły bóle łokci, kostek, a dłoni coraz bardziej się nasilały. W listopadzie dołączył taki ból śródstopia, że nie mogłam stanąć na nogach. Znów zastrzyki przeciwbólowe i na reumatyzm. W styczniu 1993 blokady w łokcie. Przez kolejnych dziesięć lat pobolewało bez ostrych ataków. W 1999 roku wkrótce po nagłej śmierci męża, podjęłam dodatkową pracę w biurze. W 2003 roku znów pojawiły się ostre bóle stawów, ramion, karku, problemy z chodzeniem, na rękach wyrosły kolejne guzki. Znów źle sypiałam, do tego doszły duszności, problemy z oddychaniem, wchodzeniem po schodach, nadciśnieniem, arytmią serca, łatwo się przeziębiałam. Zachorowałam na zapalenie płuc, przepisano mi antybiotyki i inne leki, m.in. na serce. Lekarz ortopeda nie dał się przekonać, że są to efekty dny. Kolejne skierowanie do reumatologa i jak poprzednio blokady, leki itd. Z powodu bólu stawów i duszności, nie mogłam kosić trawy na mojej ukochanej działce. W lutym trafiłam do szpitala, a po powrocie do pracy zauważyłam, że mam coraz większe trudności z pisaniem, a nawet stawianiem pieczątek na fakturach. W październiku trafiłam do szpitala, a na podstawie objawów i badań stwierdzono zatrzymanie trawienia, aktywności trzustki i wysoki poziom cukru. Wciąż były zwolnienia lekarskie, na co ZUS patrzył podejrzliwie i wzywał na kolejne komisje. Czułam, że śmierć jest blisko. Moja twarz w lustrze była ziemista, szara, zbolała i smutna.
10 stycznia 2004 roku za Pańską namową wzięłam udział w wykładzie dr D. Broniarczyk - Pawłowskiej na temat życia zgodnego z grupą krwi i analizy mikroskopowej żywej kropli krwi. Wiedza o genetyce i powiązaniach diety ze zdrowiem człowieka oraz pokaz rewolucyjnego badania, zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Wróciłam do domu z wypiekami na twarzy, wyrzuciłam natychmiast wszystko, co było niezgodne z moją grupą krwi, żeby nie kusiło. Rozpoczęłam ścisłą dietę dla mojej grupy A uzupełnioną nie łączeniem węglowodanów z białkami i kuracją cytrynową prof. Tombaka.

Zamówiłam też od razu preparaty:


Piłam dzielnie na czczo 100% sok z cytryn i brałam preparaty. Po kilku tygodniach, troszkę mnie odblokowało. Kontynuowałam to dzielnie wierząc, nie tylko Tombakowi, ale i Panu, bo przeszedł Pan to, chorując tak jak ja. Ja obserwowałam to wszystko pracując w Pana biurze, więc nie miałam wątpliwości. Ponadto, zgubił Pan bez odchudzania 20 kg.

Kryzys przechodziłam po trzech miesiącach, w kwietniu 2004 bo oczekiwałam szybszych efektów, a one nie nadchodziły. Kiedy mi Pan tłumaczył, że to co wytworzyło się latami warstwami jest jak lakier kładziony na samochód czy kamień w czajniku, tak w żyłach i stawach, musi rozpuszczać się bezpiecznie, powoli, bez skutków ubocznych, likwidując złogi kropla drążąca skałę.

Czytałam książkę dra D` Adamo " Żyj zgodnie ze swoją grupą krwi" i Tombaka "Uleczyć nieuleczalne". Choć wiedziałam, że muszę być cierpliwa i minimum pół roku czekać na efekty, nie było łatwo. Koszt ok. 400 złotych miesięcznie, niewiele co prawda przekraczał wcześniejsze wydatki na chemiczne leki, ale dodatkowy wydatek na cytryny i odnowa domowej spiżarni nadszarpnęły mój budżet. Gdy w maju samopoczucie radykalnie zaczęło się poprawiać, poczułam wielką radość. Powoli opuszczało mnie zmęczenie i słabość oraz duszności i nadciśnienie. Przestała boleć trzustka. W czerwcu nadal spadało ciśnienie i ustąpiła arytmia, bezsenność, ustępowały bóle stawów, kręgosłupa, głowy i rąk. Wróciłam do koszenia trawy, a w lipcu poczułam, że praktycznie wszystkie dotychczasowe problemy ze zdrowiem ustąpiły. Przestałam zamęczać lekarzy cotygodniowymi wizytami. Czuję się lepiej niż 30 lat temu. Ciśnienie mam książkowe. Utrzymuję ścisłą dietę jedząc do syta zgodnie ze swoją grupą krwi. Udzielam się towarzysko i społecznie. Chodzę na ogniska i zabawy bo wreszcie znów mogę tańczyć i śpiewać. Zawsze to bardzo lubiłam. Wróciła radość życia, a ja po raz kolejny odkrywam jego sens. Wierzę, że jak biblijni patriarchowie, możemy żyć w zdrowiu i harmonii, znacznie dłużej, gdy będziemy to robić w zgodzie z Panem Bogiem i Jego prawami.

Ja ze swej strony dodam, że Pani Basia wzięła udział w Madejówce,
która odbyła się 23 lipca i dobrze bawiła się do późnych godzin nocnych,
bez widocznych najmniejszych oznak zmęczenia.
Dorota A. Madejska


spis przypadków
poprzednia                                                                                                               następna
| 001 | 002 | 003 | 004 | 005 | 006 | 007 | 008 | 009 | 010 | 011 |
| 012 | 013 | 014 | 015 | 016 | 017 | 018 | 019 | 020 | 021 | 022 |
| 023 | 024 | 025 | 026 | 027 | 028 | 029 | 030 | 031 | 032 | 033 |
| 034 | 035 | 036 | 037 | 038 | 039 | 040 | 041 | 042 | 043 | 044 |
| 045 | 046 | 047 | 048 | 049 | 050 | 051 | 052 | 053 | 054 | 055 |
| 056 | 057 | 058 | 059 | 060 | 061 | 062 | 063 | 064 | 065 | 066 |
| 067 | 068 | 069 | 070 | 071 | 072 | 073 | 074 | 075 | 076 | 077 |
| 078 | 079 | 080 | 081 | 082 | 083 | 084 | 085 | 086 | 087 | 088 |
| 089 | 090 | 091 | 092 |