Z Rejestru Przypadków - Dorota Augustyniak-Madejska
 
 

SPIS PRZYPADKÓW | KONTAKT


Jolanta, lat 41, Kamień Pomorski

To opis niezwykle trudnego przypadku, którym zainteresował się jeden z współpracujących ze mną kolegów - pasjonatów i wbrew wszystkiemu i wszystkim, a zwłaszcza reprezentantom medycyny akademickiej, postanowił pomóc chorej, a sobie i całemu światu udowodnić, że zawsze istnieje ratunek i żaden, nawet najtrudniejszy przypadek nie jest beznadziejny.

"Miałam 9 lat, kiedy przeziębiłam się podczas jednej z jesiennych akcji wykopkowych, które w tamtych czasach były czymś normalnym, a trudnym do wyobrażenia teraz. Dla mnie zakończyła się "kłębkowym zapaleniem nerek". Puchłam, wypadały mi włosy. Lekarze przez wiele lat próbowali mnie leczyć, wielokrotnie leżałam w szpitalach w Kamieniu Pom., Goleniowie, rok w Szczecinie (gdzie podawano mi m.in. hormony) i dwa razy w Poznaniu.
Przez 4 lata szkoły średniej był względny spokój. Wyszłam za mąż i pomimo kłopotów ze zdrowiem urodziłam zdrową córkę. Pogorszenie nastąpiło podczas "wielkiej grypy", kolejne - kiedy urodziłam bliźniaki.
Bardzo bolały mnie kości, nie mogłam podejść nawet kilku kroków. Podczas oczekiwania na bliźnięta przeszłam zatrucie ciążowe. Z tego powodu rozwiązanie ciąży nastąpiło w 8-mym miesiącu. T. jest dzieckiem z porażenia okołoporodowego z niedowładem lewostronnym. Przeżyłam ten okres bardzo ciężko, wyglądałam fatalnie, jak "potwór". Chorowałam bardzo często.
Po latach rozpoczęły się dializy, a w wieku 34 lat przeszczepiono mi nerkę. Druga była nieczynna. Po przeszczepie czułam się dobrze. Lekarze oceniają trwałość nerki od "dawcy" na ok. 5 lat. U mnie dopiero w kwietniu 2004 roku nastąpił "odrzut". Od 1 maja ubiegłego roku rozpoczęłam trzy razy w tygodniu dializy. Raz w miesiącu jeździłam do Szczecina, robiono mi USG i badania. Tyłam, a wyniki analiz laboratoryjnych były coraz gorsze.

Miałam:

  • nadciśnienie 200/110
  • silne bóle bioder i kręgosłupa
  • bóle wątroby
  • bardzo ciężkie migreny po 4 do 5 razy na miesiąc (po 2-3 dni)
  • ogromną ilość siniaków
  • wielką tendencję do wybroczyn
  • marskość wątroby.

Jakby tego było mało, 10 lat temu zarażono mnie opornym na leczenie szpitalnym gronkowcem, czego efektem jest dziś przytępiony znacznie słuch.

Jesienią ubiegłego roku dzięki mojej kochanej siostrze Alicji, pielęgniarce z zawodu, poznałam Państwa Danutę i Stefana O., zajmujących się profilaktyką zdrowotną opartą o naturalne metody. Nie bardzo wierzyłam, że przy moich problemach uznawanych za nieuleczalne, wiele mi pomogą, choć słyszałam o kilku wręcz niewiarygodnych przypadkach w okolicy Kamienia Pomorskiego, w których ludzie z "nieuleczalnymi" schorzeniami wracali do zdrowia.
Któregoś październikowego wieczoru opowiedziałam im o mojej znanej już w okolicy historii z problemami zdrowotnymi. Państwo O. okazali się pasjonatami medycyny naturalnej, mającymi już bardzo dużą wiedzę i spore doświadczenie.
Biorąc pod uwagę jak ciężkie były moje schorzenia, nie obiecywali wiele.
Obiecali skonsultować mnie ze współpracującymi lekarzami. Powiedzieli mi też, że w moim przypadku, ze względu na brak nerek trzeba postępować bardzo ostrożnie. Mimo wszystko postanowiłam szukać swojej szansy na życie i zdrowie. Zastosowałam od razu zalecaną dietę dla mojej grupy krwi "A" według dra D' Adamo połączoną z dietą rozdzielczą prof. Tombaka, szczególnie gorąco polecaną przez pana Stefana.

Po konsultacjach rozpoczęłam przyjmowanie:


Wielkie było moje i mojej rodziny zaskoczenie, gdy lekarze monitorujący moje wyniki w trakcie dializ odbywanych 3 razy w tygodniu, zaczęli dopytywać..."dlaczego nie tyję i dlaczego mam tak znaczną poprawę wyników badań"?!
W kolejnych tygodniach i miesiącach traciłam na wadze, cały czas następowała poprawa.

Wspaniałe było to, że:

  • natychmiast ustąpiła ta straszliwa migrena,
  • zmniejszały się bóle i nadciśnienie (jest w tej chwili normalne).

Nie spodziewałam się przy ostrożności postępowania ze mną i moich ograniczeniach, aż tak wiele w tak krótkim czasie, a tu okazało się, że i o siniakach, które były wszędzie też szybko zapomniałam.

Ale to jeszcze nie wszystko.

W marcu 2005 roku przebywałam 2 dni na oddziale Hepatologii w Szczecinie.
Po dwukrotnych badaniach w najlepszym laboratorium w zachodniopomorskim, na PAM-ie na wypisie szpitalnym napisano m.in.:

  1. "MARSKOŚCI NIE STWIERDZA SIĘ"!
  2. Epikryza: "...Z UWAGI NA UJEMNY POWTÓRZONY WYNIK HCV RNA obecnie brak wskazań do leczenia p/wirusowego"!!!

A ja wierzyłam kiedyś, że wirusy wątrobowe typu "B" i "C" są nieuleczalne.

Już nie wyglądam "jak potwór".
Pięknie jest spojrzeć w lustro i widzieć jak zmienił się kolor mojej cery z czerwonej na normalną i cała moja twarz i ciało przez ten czas.
Cudnie jest widzieć radość w oczach męża i dzieci."

Jola z Kamienia


spis przypadków
poprzednia                                                                                                               następna
| 001 | 002 | 003 | 004 | 005 | 006 | 007 | 008 | 009 | 010 | 011 |
| 012 | 013 | 014 | 015 | 016 | 017 | 018 | 019 | 020 | 021 | 022 |
| 023 | 024 | 025 | 026 | 027 | 028 | 029 | 030 | 031 | 032 | 033 |
| 034 | 035 | 036 | 037 | 038 | 039 | 040 | 041 | 042 | 043 | 044 |
| 045 | 046 | 047 | 048 | 049 | 050 | 051 | 052 | 053 | 054 | 055 |
| 056 | 057 | 058 | 059 | 060 | 061 | 062 | 063 | 064 | 065 | 066 |
| 067 | 068 | 069 | 070 | 071 | 072 | 073 | 074 | 075 | 076 | 077 |
| 078 | 079 | 080 | 081 | 082 | 083 | 084 | 085 | 086 | 087 | 088 |
| 089 | 090 | 091 | 092 |